Jeszcze przed pięcioma laty grę w squasha znaliśmy z filmów, w których poważni biznesmeni w przerwach pomiędzy „robieniem” pieniędzy wchodzili do klatki, żeby zrobić coś dla własnego zdrowia i kondycji. Moda na ten sport dotarła też do Szczecina. Powstało kilka miejsc gdzie można zagrać w squasha i budują się kolejne.
Z mówieniem o boomie na squasha byłbym ostrożny – twierdzi Piotr Chomicki, który otworzył w lipcu ubiegłego roku pierwszy „Club squash“ mieszczący się w Pilchowie.
– Aż takiego obłożenia w moim klubie nie ma, no może poza godzinami szczytu pomiędzy godziną 17, a 22. To bardziej chyba moda na otwieranie nowych miejsc do gry. Wydaje mi się, że powinniśmy mocniej popularyzować squasha, żeby nie okazało się, że miejsc do gry jest więcej niż chętnych – dodaje Chomicki.
Niewiele ponad miesiąc temu ruszył „Squash Center“ mieszczący się przy ulicy Żyznej.
Jeden z właścicieli Dariusz Olejnik nie narzeka na brak zainteresowania.
– Najwięcej chętnych jest w godzinach popołudniowych, dlatego radzę w tych godzinach rezerwować korty z wyprzedzeniem. Ale są i tacy klienci, którzy grają o 7 rano, albo nawet o 23.
Wiek grających? W przedziale od 25 do 55 lat. – Przychodzi także wiele kobiet – dodaje Olejnik.
Oba kluby oferują też mini squasha, czyli naukę gry dla dzieci. Przychodząc razem z rodzicami, mogą w ten sposób wypełnić wolny czas.
Squash staje się coraz bardziej popularny w Polsce. Poznań czy Warszawa pod tym względem ilości kortów z klatkami znacznie wyprzedzają Szczecin. Skąd ta rosnąca popularność?
Krzekowo i Pilchowo
– Bo jest to prosta gra i nauczyć się jej można bardzo szybko – mówią jednym głosem Chomicki i Olejnik. – Nie trzeba posiadać jakichś nadzwyczajnych umiejętności, jak choćby w tenisie ziemnym.
W nim trzeba już sporo umieć, żeby „wymienić” kilka piłek. Bo po nieudanym zagraniu piłka ucieka, jest dużo przerw w grze i można się zniechęcić. W klatce do squasha odbija się piłkę bez przerw, a techniki uderzeń można nauczyć się szybko.
Kolejną zaletą, którą wymieniają obaj panowie to intensywność gry, powodująca spalenie w ciągu godziny nawet 600 kalorii. Dla dbających o linię, nie jest to bez znaczenia.
Chomicki i Olejnik określają squash jako sport trochę tańszy od tenisa. Rakietę grafitową niezłej klasy można kupić już za 150 zł. Wynajem kortów w Szczecinie waha się od 40 do 60 zł za godzinę. Jest to trochę więcej niż wynajem kortu tenisowego w sezonie letnim, ale mniej niż zimą, bo kortów krytych do tenisa jest wciąż za mało.
Żeby wejść do klatki trzeba jeszcze nałożyć buty z dobrym bieżnikiem i jasnymi podeszwami, żeby nie zostawiały śladów na podłodze. Ta wykonana jest z jasnego, zazwyczaj egzotycznego drewna.
Squash na rampie…
Kto chce, może skorzystać z pomocy instruktora, a tych w obu czynnych szczecińskich klubach nie brakuje. Podczas wizyty w Squash Center spotkaliśmy pana Grzegorza Gajewskiego z partnerką, który squashem zaraził się w Anglii, a teraz regularnie gra i uczy innych.
On przywiózł z Anglii pasję do squasha, natomiast pomysł na otwarcie własnego biznesu przywieźli z Wysp, Natalia i Bartłomiej Wysoccy.
Po koniec listopada zamierzają otworzyć klub, położony ze wszystkich najbliżej centrum miasta, przy ulicy Jagiellońskiej.
– Chcemy, żeby nasz klub miał swój klimat – mówi Bartłomiej Wysocki. – Zwróciliśmy na to uwagę chodząc do klubów squasha podczas studiów w Anglii. Chcemy, żeby po grze nasz klient przez co najmniej godzinę pozostał w klubie. Skorzystał z sauny, wypił szklankę soku ze świeżych owoców, czy nawet piwo, bo to normalna rzecz. Dwaj partnerzy biznesowi będą mogli porozmawiać o interesach w klubie, a nie gdzieś w restauracji przy kolacji – planuje Wysocki.
Czy za te dodatkowe atrakcje nie będzie trzeba płacić drożej?
– Nie. Te dodatkowe rzeczy będą wliczone w cenę wynajmu kortów. Chcemy, żeby nie przekroczyły one kwoty 60 zł za godzinę. A na przykład dla studentów przewidujemy dodatkowe upusty, bo wiem, że ich kieszeń nie jest tak zasobna jak biznesmenów – dodaje.
Przy Jagiellońskiej budowane są korty do squasha najnowszej generacji ASB system 85, który powoduje ograniczenie hałasu towarzyszącego odbiciu piłki od ścian. Powodują też wyjątkowe odbicie od nich piłki. Na kortach budowanych w tym systemie rozgrywane są najbardziej prestiżowe imprezy dla wyczynowców.
„Squash na rampie”, bo tak będzie się nazywał obiekt przy Jagiellońskiej, to nie wszystko, co będzie nowe na squash-owej mapie Szczecina.
…i na Bezrzeczu
W marcu przyszłego roku planowane jest otwarcie przy ulicy Modrej wielkiego krytego obiektu sportowego, w którym będą boiska do siatkówki, koszykówki, badmintona, tenisa stołowego, sale do fitnessu oraz trzy klatki do squasha.
Współwłaściciele obiektu, który będzie miał ok. 1500 m kw. powierzchni to Krzysztof Bobala i Bogdan Mierzyński. Nie ukrywają, że otwierając to miejsce realizują marzenie swojego życia.
– Squash będzie traktowany jako jedna z dyscyplin priorytetowych – mówi Krzysztof Bobala. – Może dlatego, że uprawiając racketlon (cztery dyscypliny, w których gra się rakietami) zawsze dostawaliśmy Épo tyłku – śmieje się Bobala. – Wynikało to głównie z powodu braku odpowiedniego obiektu do treningu – dodaje.
Wydaje się, że teraz ci, którzy będą chcieli w Szczecinie uprawiać racketlon jak również squash, nie będą mieli z tym problemów i wszystkie kluby wypełnią się chętnymi. Bo skoro gra się w niego w 130 krajach na całym świecie, to dlaczego nie w Polsce?
* autor tekstu jest dziennikarzem sportowym Super Expressu
Jurek chwałek




